postheadericon BOŻE NARODZENIE – Tu o gospodę chodzi!

Boże Narodzenie 2011Wierzysz, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie,
lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”.
Adam Mickiewicz

Jak słońce jasne jest to, że im częściej się z czymś spotykamy, doświadczamy, robimy, tym bardziej jesteśmy z tym oswojeni. Wkrada się nuda w doświadczaniu, a w działaniu rutyna. Mija czas i możliwość bycia czymkolwiek zaskoczonym lub oczarowanym. Nie ma szans, by jakaś nowość była w stanie skłonić nas do głębszego zastanowienia i szukania odpowiedzi. Mija zachwyt, mija pasja, wszystko staje się jakby rozcieńczone, pozbawione smaku, rzeczywista lura. Ile razy można oglądać więc najlepszy nawet film, by nie znudzić się i nie powiedzieć: „już wiem, co będzie dalej”? Ile razy słuchać tej samej piosenki, by nie zatykać później uszu, gdy znów puszczą ją w radiu? Ile razy można jeść to samo ciasto z kremem, by nie poczuć przesytu i mdłości? 

 „Powtarzasz się, jesteś nudny” – usłyszymy od naszych słuchaczy, gdy będziemy opowiadać czwarty raz tę samą historię. Czy zatem Kościół nie jest przypadkiem zupełnie nieczuły na tę obserwację rzeczywistości? Czy nic sobie z tego nie robi i powtarza w nieskończoność co rok to samo? Tyle razy w życiu przeżywaliśmy święta Bożego Narodzenia, tyle razy słyszeliśmy okraszony gwiazdkami, śnieżkiem i migającymi światełkami opis szukania noclegu przez Maryję i Józefa. Tyle razy wyobrażaliśmy sobie gwarne, ciepłe gospody, pełne bawiących się ludzi, nieczułych na prośby przybyszów z Nazaretu. Malowaliśmy w swej wyobraźni pasterzy z owieczkami na wzgórzach, aniołów śpiewających Gloria in excelsis Deo!, stajnię, żłóbek, osiołka i krówkę, a później pokłon trzech pięknie ubranych królów ze złotem, kadzidłem i mirrą. Cudne to obrazy, ale czy na tyle, by je wciąż powtarzać? Czy Kościół w ten sposób sam siebie nie naraża na szkodę, że co rok to samo głosi? Jaki jest sens tego świętowania? Przecież Chrystus już się narodził. W adwencie nie czekamy na narodziny Jezusa, choć wielu tak uważa, lecz na powtórne Jego przyjście. O co więc właściwie chodzi?

Wszystko rozbija się o pytanie, które każdy człowiek na ziemi powinien sobie postawić: Czy wpuściłem Jezusa do swojej gospody życia? Czy nie jest tylko wpuszczonym kiedyś gościem, a dziś zupełnie zapomnianym dzieckiem, które leży gdzieś w kącie bez zainteresowania, na które nikt w swoim zabieganiu nie zwraca już uwagi. Święta nie są po to, by wejść tylko w miły nastrój, cieszyć się z dni wolnych, z prezentów. Nie po to tylko są, by spotkać się z rodzinką i życzyć sobie zdrówka, które, jak wielu uważa, jest najważniejsze. Najważniejsze jest życie, życie z Bogiem. Jezus przychodzi dać nam życie i pragnie żebyśmy mieli je w obfitości, czyli abyśmy żyli w pełni. Pełnia życia jest dopiero po stronie Ojca, który jest w niebie. I niezależnie od tego, jak byśmy sobie nie poukładali szczęśliwie tego ziemskiego życia, to jest ono tylko namiastką życia w pełni i w dodatku trwa tylko moment. Przyjście Chrystusa w ludzkim ciele jest wyjątkowym darem Boga Ojca dla nas, ludzi. Bóg, który jest samą Miłością stworzył nas z Miłości i po to byśmy Go kochali. Miłość pragnie odwzajemnienia. Bóg pragnie być kochanym. To jest cel stworzenia i zbawienia. To jest cel naszego życia. Nie da się jednak kogoś do miłości zmusić, wiemy to także z naszego doświadczenia. Nie da się kogoś na miłość zaprogramować, kazać by kochał. Dał więc nam przestrzeń i czas, a więc to, co nazywamy naszym ziemskim życiem, byśmy w wolnym wyborze pokochali Go. Wolność ma jednak to do siebie, że nie zawsze decyduje dobrze. Popełniamy błędy, a czasami nawet celowo sprzeciwiamy się. Nasz Ojciec wie o tym bardzo dobrze i wie także, że dodatkowo mamy jeszcze tego, który oskarża nas nieustannie, który wodzi na pokuszenie, który w czasie tej krótkiej naszej ziemskiej drogi buduje skrzyżowania, by skręcić w bok, ronda, by nas skołować, który ustawia mylne znaki, by wyprowadzić na drogi, które za pierwszym zakrętem kończą się i prowadzą na manowce. Wiele dziur i wybojów jest na tej drodze. Łatwo urwać zawieszenie naszego życia i ryć po ziemi. Zgubić się jest bardzo łatwo. Bóg o tym wszystkim jednak doskonale wie. Nie chce jednak, by zagubiła się choćby jedna owca z Jego stada. I stąd właśnie Boże Narodzenie. „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”. Jezus jest nam dany, byśmy poznali Tego, do Którego mamy zmierzać. Narodził się w ludzkim ciele, byśmy jako Jego bracia szli za Nim. Mamy Go naśladować, czyli iść po Jego śladach, byśmy się nie zgubili i nie dali zwieść w grzęzawisko i piachy, byśmy się nie zakopali. Dosłownie, byśmy się nie zakopali! By życie nasze nie zakończyło się w piachu. Jezus przyszedł na ten świat, by wskazać nam bezpieczną drogę, choć trudną, bo krzyżową. Ona jednak po trudach, po zmaganiach, cierpieniach, samotności, umieraniu, kończy się zmartwychwstaniem i wstąpieniem do nieba – przebywaniem na wieki z największą Miłością – naszym Ojcem, który nas stworzył. 

Czy odkrywając więc w swoim życiu tę największą tajemnicę można siedzieć cicho? Czy można pragnąć mieć ją tylko na wyłączność dla siebie? Nie raz widzimy ludzi, którzy w obliczu doświadczenia jakiegoś dobra, aż ze szczęścia krzyczą, płaczą, pragną, by się cały świat o tym dowiedział. Cóż to jednak jest wobec największego szczęścia, jakim jest doznanie bycia przybranym dzieckiem Boga Ojca, bratem Jezusa, kimś niezwykle kochanym i oczekiwanym w wiecznej radości? Wszyscy ludzie powinni tę prawdę w sobie przeżyć i zdać sobie sprawę z tego, o co tak naprawdę w tym naszym życiu chodzi. Trzeba więc nieustannie o tej prawdzie mówić. Nie możemy nie krzyczeć z radości. To dzięki Miłości „Słowo stało się Ciałem” (J 1,14), po to abyś wiedział, że jesteś naprawdę kochany i byś zdecydował się kochać,  byś miał życie w obfitości. Nieustannie więc Kościół – Matka nasza, pragnąc naszego szczęścia głosi swoim dzieciom radosną wiadomość o Narodzeniu się Jezusa Chrystusa, naszego Przewodnika w drodze ku Ojcu!

Ks. Grzegorz Kalbarczyk SAC

 
WARTO WŁĄCZYĆ SIĘ
Reklama
WARTO POSŁUCHAĆ
Reklama
WARTO WIEDZIEĆ
Reklama