O nas

FRANCJA/OSNY: Dar świętości Jana Pawła II, darem Miłosierdzia

DSC_0098_diakonia.jpgSpotykamy się w Osny już po raz 69. To spotkanie ma zawsze na celu umocnić nasza wiarę, ożywić miłość i wzmocnić nadzieję. Od samego wjazdu na teren pallotyńskiej placówki witali nas polscy harcerze z Paryża. Na ich twarzach i w gestach powitania, widać było ogromną życzliwość. Przez pomoc, której doświadczyliśmy z ich strony, pokazywali także pewną dozę dobra, która zamieszkała w ich sercach. Nie walczyli swymi mundurami o uznanie społeczne. Byli bardzo bystrzy, bez udawania, pretensjonalności i pozy, zachęcali do spotkań. Gdzie tkwi źródło takiej postawy u maluchów? W Rodzinie Bogiem silnej! Oni przybliżali się do auta wjeżdżającego na posesje, jak „Jezus do uczniów w Emaus” (por. Łk 24,15). To było zaproszenie do trwania z Chrystusem przez cały dzień u Pallotynów.

W obecności ks. bp. Wiesława Lechowicza, odpowiedzialnego w imieniu Konferencji Biskupów Polskich za duszpasterstwo Polaków żyjących poza granicami Polski i pod Jego przewodnictwem, nasze zgromadzenie liturgiczne chwaliło Boga za wszystko, co otrzymujemy od Niego.

Wśród nas byli obecni także młodzi z Polski – przyjechali do nas, by podkreślić więź z Ojczyzną i śpiewem włączyć nas w kulturę naszej mowy. Należy pamiętać, że także inne zespoły przyczyniają się do naszej łączności między Polakami z nad Wisły i Sekwany.

W swoistym brzmieniu muzyki instrumentalnej, połączonej z najpiękniejszym instrumentem, jakim jest głos ludzki, Pallotyńska Diakonia Muzyczna nadała Liturgii eucharystycznej osobliwe dostojeństwo. Młodzież pochodząca z całej Polski - owoc Pallotyńskich Dni Młodzieży w Ołtarzewie, pod przewodnictwem ks. Radosława Wileńskiego SAC, wprowadziła nas w „radość wielką” jaką obiecywali aniołowie pasterzom w Betlejem i ta radość stała się udziałem wszystkich uczestników zgromadzenia liturgicznego (por. Łk 2, 10).

Drugim chórem pomocniczym włączonym w liturgię był chór „Piast” z Paryża. Starsze Panie i Panowie swymi ciemnymi strojami wprowadzali stabilność, odbijali się od powiewu politycznego piaru. Ukazali nam, że rozwiązywanie problemów w życiu Polaków tkwi nie w świecie mody, ale faktów. Ukazali nam się, jako wolni i spełnieni w przeciwieństwie do młodzieży z Polski, która jest w trakcie realizacji swoich planów, marzeń i zdobywania wykształcenia. Młodzież przy nich, była kontrastem - jakby uczyła się dopiero żyć i pozwalała Panu cierpliwie wchodzić w ich młodość. Nie wiedząc jeszcze, że „wielkie rzeczy uczynił im Pan”, tak, jak Maryi (por Łk 1,48).

W czasie uroczystej Mszy św., w homilii celebrans podkreślił, że „jesteśmy w szkole Chrystusa”, a przykładem dobrego ucznia był m.in. Jana Paweł II.

Chrystus - pełnia pokoju i boskiego przebaczenie – pozostał z nami do końca świata. Chrystus ma plan wobec każdego z nas. Poprzez Ewangelię mamy dostęp do Niego. Wpatrujemy się w Mistrza – On modlił się i podobnie my poprzez dar zamieszkałego w nas Ducha (Rz 5,5) zanurzamy się w Chrystusie i poprzez Jego tchnienie stajemy się „świątynią” (1 Kor 3, 16-17). I ta modlitwa nie jest tylko moja, ale w rodzinie, w Kościele jest „nasza”. Jan Paweł II modlił się całym swym życiem, modlitwami, których nauczyli go rodzice, szczególnie ojciec.

Ojciec Święty kochał Boga i kochał ludzi „całym swym sercem, całą swą duszą, całym swym umysłem i całą swą mocą” (Mt 12,30). Chrystus wprowadza nas - swoich uczniów, w wewnętrzne życie Trójcy Przenajświętszej (por. J 17, 23-24; 12,26). Ta prawda nadaje nową tożsamość uczniom Chrystusa, od Apostołów po dzień dzisiejszy. Nie przyszedł głosić, że tylko On jest Synem Bożym, mówił nam, że każdy jest synem lub córką. Św. Paweł nawiązuje do tego samo, używając określenia „przybrane synostwo” (Ga 4,5). Na tym opiera się „cywilizacja życia i miłości” i każdy z nas „jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże” (Rdz 1, 27). Bóg nigdy nie przestaje kochać obrazu, który jest w nas (2 Kor 3,18). Bóg nigdy nie wycofuje swej miłości. Jan Paweł II z „teologii obrazu Bożego” uczynił całą antropologię. Redemptor hominis, Odkupiciel Człowieka, nauczyciel poszedł do ludzi. Podobnie uczeń Wojtyła, brat naszego Boga, szedł drogą Chrystusa do każdego człowieka. Życie i miłość stają się tym samym u Karola papieża.

Po liturgii Mszy św., udano się do pomnika Jana Pawła II, gdzie poświecono tablicę upamiętniającą dzień beatyfikacji i kanonizacji. Dla nas obecność przy pomniku, to nie tylko reminiscencje, że w 1977 r., był tutaj Święty, „największy z naszych Rodaków”, ale przede wszystkim potrzeba interioryzacji Jego przesłania do Kościoła w Polsce i tego na Zachodzie. Wiemy, z własnego doświadczenia, że łatwiej jest ewangelizować niewierzących, zrobić z nich chrześcijan, niż „ z chrześcijanina zrobić chrześcijanina”! (Simon Weil).

Popołudniowe załamanie pogody zmusiło nas do zgromadzenia się w sali gimnastycznej. A tam mieliśmy okazję posmakować dań z polskiej kuchni, choć nieco skromniejszej niż francuska. Niemniej jednak należy pamiętać, że smaki od dzieciństwa poruszały soki żołądkowe w rytm muzyki wielu chórów.

Zdumiewająco wielka hala sportowa zamieniła się w restaurację, a podium stało się miejscem do prezentacji programów bardzo urozmaiconych. Sprzyjająca akustyka pozwalała by wypełnić przestrzeń piękną muzyką. Każdy z zespołów zaprezentował swoje umiejętności wokalne. Diakonia, o której już wspominaliśmy wykonała kilka utworów w odmiennym stylu niż w czasie liturgii.

Pojawił się dziecięcy zespół z Bagneux „Dzieci z Nazaretu”, który wprowadził nastrój taki, co „wykracza poza granice czasu i przestrzeni”. Radość rodziców i subtelność głosów zespoliła wszystko, co jest bliskie każdemu sercu: być prawdziwym, jak dziecko – według wskazań Chrystusa. Jedność i wielość tworzyła i wzbudziła na sali radosne „tak” dla Chrystusa.

Pojawił się „rycerski hufiec” Signum Polonicum z Polski. Niecodzienna walka, zaprezentowana polska tradycja wojenna, w odpowiednich strojach polskiej Sarmacji przeniosła nas w odlegle i chlubne dzieje Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Występ „wachmistrzów” uświadomił nam wielki kontrast czasów, bezmiar chwały i brzemię ociężałego „liberum veto”. Świadomi jesteśmy, jak wiele w tym czasie wyrządzono nam krzywd, jego wytworem, byli ludzie nadęci pychą, tracący poczucie wartości Ojczyzny. Dźwigamy ogromne brzemię historii. Musimy sobie wiele wybaczyć. Wybaczyć pokoleniom, które „obdarowały” nas rozbiorami. Czy z łatwością przychodzi nam współczuć i okazać miłosierdzie pokoleniom, które zlekceważyły „zbiorowy obowiązek?” Czy nie ma dziwnej taktyki opóźnienia nowej tragedii narodowej? Oglądając powolny proces najnowszej historii nad Wisłą, stawiamy sobie pytania: „czy jesteśmy uwrażliwieni na historię Ojczyzny”, „czy potrafimy przebaczyć współtowarzyszom tej samej podroży”, „czy będąc dostatecznie wystawionymi na presję mediów wierzymy, że łaska jest wszędzie?”

Czwartym elementem, który mógł dostarczyć pytań o „sens życia i historii świata” była grupa rockowa, zaproszona przez motocyklistów z Polski, Belgii i Francji „Guitar force”. Od pozostałych zespołów odróżniał ich zdecydowanie odmienny styl muzyki i zupełnie inny strój – czarny..? Pięknie brzmiąca harmonijna muzyka stylu już wspomnianego, ukazała pokolenie Polaków o zupełnie innych aspiracjach – pewnej tożsamości globalizującej. Stanowczo bym zaprzeczył poglądom, że to pokolenie jest manipulowane, nihilistyczne z anihilacją ludzkiej osobowości. Oni przyjechali na Zjazd, do Polaków, w scenerii chrystusowej oprawy. Swą postawą nie kwestionowali istotnych cech i wymiarów człowieczeństwa, czy samą istotę polskości, chrześcijaństwa! Jeśli Kościół ich zostawi, to widzę niebezpieczne, wprost katastrofalne konsekwencje ich drogi! Zasymiluje ich świat. Konieczne jest przyjęcie wariantu tych, którzy nawiedzają chorych, często zyskują więcej niż nawiedzeni. Zyskują mądrość, która pomoże im żyć w świecie jutra. Może będzie im dane odnaleźć „twarz Chrystusa” w perspektywie proponowanej przez ks. Adama? Czyż nie jest to szansa do odnalezienia Boga przy okazji Zjazdu Polaków?

Bez rozgłosu, po cichu i poza głównym nurtem „starej Polonii” wiernej Chrystusowi i Polsce, młodzi rockmani nie wiele żądają od nas. Wiem, czego żąda Ewangelia, by nam wybaczyli, żeśmy nie potrafili w pełni przekazać Boga. Musimy przeżywać to, co głosimy! Religia, która pogłębia przepaść miedzy Bogiem a człowiekiem staje się zaprzeczeniem Chrystusa! Do młodych w Paryżu, w 1980 r., Papież mówił: „Nie ulegajcie kompleksom, nie odcinajcie tego korzenia, z którego wyrastacie. Umiejcie odczytywać to, co jest w was i dookoła was. Umiejcie czytać, rozróżniać, wybierać”.

Dla starszego pokolenia Polaków, którzy od wielu lat nawiedzają nasze miejsce w Osny, którzy nie zawsze żyją wbrew przyjętym normom i obyczajom, ale żyją zrozumiałym przywiązaniem do Ojczyzny, tego rodzaju przywiązanie nie jest niczym złym. W istocie ono nie pozwala im spocząć, ale rozwija nostalgię, choć nikt nie chce się do tego przyznać. Wykonanie piosenki Pani Klaudii Kobus, laureatki konkursu młodych talentów z Aulnay-sous-Bois, z maja tego roku, pt. „Powrócisz tu” Ireny Santor do słów Janusza Kondratowicza, poruszyło serca wszystkich zgromadzonych. To forma treści słów i forma melodii, została pochwycona przez prawdę, która ich przerasta – miłość Ojczyzny. Prawdziwa miłość oznacza rezygnacje z siebie. Nie łatwo odzyskać to, co oddajemy, chyba, że przestaniemy kochać. Miłość do Polski trwa a oni są dumni ze swego ojczystego kraju i zachowanej tożsamości. Nie należy mylić pokory i respektu wobec tego symbolu. „Myśląc Ojczyzna” stawiamy pytanie za Wojtyłą: „Czyż może historia popłynąć przeciw prądowi sumień”? To wszystko domaga się jeszcze pełnego wychowania młodego pokolenia Polaków. „Tylko wówczas młode pokolenie będzie zdolne podjąć idee wolności i prawdy odchodzącego pokolenia (Londyn, 30.05.1982 r.).

Czy z profetycznej inspiracji obecnego Zjazdu w Osny, nie pojawiło się dziś coś nowego? Zauważyłem w niedziele w Osny nową jakość wydarzenia. Zyskaliśmy nową pewność, co do prowadzenia tych spotkań dalej. Odnowione zostały relacje z pallotyńską młodzieżą z Polski, z dziećmi z polskich rodzin urodzonymi we Francji. Pojawiła się radość odmienności rockowej młodzieży, a przede wszystkim – nowa radość związana z wybaczeniem: starzy - młodym, młodzi - starym. Coś w rodzaju wigilii pokoleń w Osny.

Takie wydarzenie w parku, spotkanie różnych pokoleń Polaków, różnych jadłospisów itd.; pokazało, że organizatorzy odwołali się do wszelkich dziedzin wiedzy, dróg i ścieżek wiodących do największej Prawdy, jaką jest Chrystus. Nie odsyłaliśmy nikogo, mówiąc, przyjdź za tydzień, za rok… Myśmy nie sugerowali, zrób to czy tamto. Cała postawa, oprawa ukazała nową jakość „rzeczywiście zmieniliśmy ludzi”. To nie był język abstrakcji psychologii, duchowości, analizy kultury. Widzieliśmy, co zaszło w człowieku, który do nas przyjechał na 69 Zjazd Polaków!

Nie zapomnieliśmy takich rocznic jak - 70 lecie lądowania Aliantów w Normandii, czy 25 lecie niepodległości Polski demokratycznej. Wyrażamy jedność ducha w radosnym uniesieniu za dar nieba otrzymany w postaci świętości Jana Pawła II.

W niedzielę Zjazdu, Bóg był dla nas szczodry i łaskawy! „Wszystko jest darem łaski”, mówi Bernanos. „Trzeba z nią tylko umieć i nade wszystko chcieć współpracować.” (K. Wojtyła, Rekolekcje dla artystów, s.22).

Dzięki Ci Panie za wszystkich, których wysłałeś do nas w ubiegły dzień Pański.

Ks. Alexandre Pietrzyk SAC


Warto dołączyć

Warto wiedzieć

Warto posłuchać

Warto wspomóc

Jak do nas trafić