PIH

PIH: 2 sierpnia 2019

PALLOTYŃSKI INSTYTUT HISTORYCZNY

Pallotyni kapelani powstania warszawskiego 1944 --- (1)

Błogosławiony ks. JÓZEF STANEK SAC (1916 – 1944), kapelan zgrupowania „Kryska” AK, ps. Rudy, męczennik

W 1939 podczas ewakuacji Seminarium na Wschód dostał się do sowieckiej niewoli, z której uciekł i poprzez dom rodzinny wrócił do Ołtarzewa. Święcenia kapłańskie otrzymał 7 IV 1941 w katedrze w Warszawie z rąk abpa Stanisława Galla. 13 IV udało mu się odprawić mszę prymicyjną w swojej rodzinnej miejscowości, skąd musiał szybko uchodzić do Warszawy. Po ukończeniu teologii rozpoczął studia socjologii na tajnych kompletach UW. Działał w konspiracji jako kapelan AK. Mieszkał w Ołtarzewie i stamtąd przewoził żywność dla głodujących mieszkańców Warszawy.

1 VIII 1944 znajdował się w Warszawie w Zakładzie Sióstr Rodziny Maryi na Koszykach przy ul. Hożej, gdzie pracował jako duszpasterz i kapelan pobliskich szpitali. 15 VIII 1944 przełożeni wojskowi skierowali go do pracy kapelańskiej i duszpasterskiej w zgrupowaniu AK „Kryska”, działającym na odcinku Czerniakowskiego Powiśla. Osiadł przy dowództwie na Czerniakowie, na ul. Wilanowskiej. Ks. Józef został naczelnym kapelanem tego zgrupowania i sanitariuszem powstańczym, przybierając ps. Rudy. Odprawiał nabożeństwa, spowiadał, głosił kazania, przygotowywał do sakramentu pokuty i na śmierć, udzielał pomocy rannym i pomagał ludności cywilnej na Czerniakowie (nosił wodę z Wisły, odgrzebywał zasypanych gruzem). Pocieszał i podnosił na duchu załamanych mieszkańców i – mimo niebezpieczeństw – wygłaszał do nich słowo Boże. W kwaterze przy ul. Wilanowskiej zorganizował przy pomocy ks. Wiktora Bartkowiaka kaplicę i potrzebne paramenty liturgiczne. Zawsze występował w sutannie, którą pożyczył od ówczesnego kleryka Edwarda Materskiego, ze stułą, z biało-czerwoną opaską na ramieniu, w furażerce, aby być widocznym znakiem dla wszystkich szukających pomocy. Pełniąc swe kapłańskie obowiązki, był często wykorzystywany jako łącznik, wysyłany na najbardziej zagrożone odcinki walki. Odwiedzał szpitale powstańcze i ludzi chroniących się w piwnicach. Zrezygnował z możliwości przeprawy pontonowej na drugi brzeg Wisły, chcąc dzielić los żołnierzy i ludności cywilnej, która została na lewym brzegu rzeki. Swoje miejsce w pontonie oddał rannemu żołnierzowi. Liczył wraz z innymi na pomoc żołnierzy polskich zza Wisły, stąd chcieli utrzymać „redutę czerniakowską”. W jednym z przemówień kapelana Stanka do żołnierzy było przywoływanie przykładu Termopil, gdzie 300 Spartan powstrzymywało napór wroga przez 3 dni. Osamotniona walka na Czerniakowie trwała prawie 3 dni. Wyczekiwana odsiecz nie nadeszła. Wczesnym rankiem Niemcy zdobyli pozycje powstańcze.

Podczas pacyfikacji Przyczółka Czerniakowskiego dla ratowania innych podjął rolę parlamentariusza w rozmowach z Niemcami i został zatrzymany przez nich jako zakładnik na ul. Wilanowskiej 11/13. Przed kapitulacją kazał powstańcom zniszczyć broń, przyjmując na siebie wszystkie konsekwencje tej decyzji (22 IX). Po uprzednich szykanach (szyderstwa i bicie pięściami po twarzy) został powieszony przez hitlerowców 23 IX 1944 na zapleczu magazynów „Społem” przy ul. Solec, na żelaznej belce wystającej z muru, w pobliżu dawnych posesji nr 53 i 55. Na miejsce stracenia szedł spokojnie, popychany brutalnie przez oprawców. Kazali mu zdjąć opaskę AK, lecz on odmówił. Świadom tego, co go czeka, stał spokojnie, błogosławił jeszcze spod szubienicy żołnierzy i ludność cywilną. Męczeńskiej śmierci towarzyszyły okrzyki oprawców, które zapamiętał ks. Józef Warszawski, jezuita (†1999, ps. Ojciec Paweł): „Nie Żydzi, nie Anglicy, lecz ci w czarnych kieckach są najgorsi, to są diabły”.

Powieszono go rano o 6.30, ubranego w sutannę, bez butów, które mu zdjęto przed egzekucją. Zginął przy domu śmierci, gdyż Niemcy wystrzelali lub powiesili wszystkich jego mieszkańców (ok. 200 osób). Temu widowisku musieli przyglądać się ściągnięci przez Niemców powstańcy i mieszkańcy pobliskich domów. Obok niego powieszono 2 sanitariuszki z AK. Po śmierci wisiał jeszcze jakiś czas na szubienicy. Z szyderstwem pokazywali go Niemcy ludności polskiej pędzonej z Czerniakowa do obozu w Pruszkowie, jako „Głównego bandytę powstania. W ten sposób hitlerowcy, wbrew własnej woli, zorganizowali jakby pierwsze pielgrzymki oddające hołd temu, który wzorem Jezusa »umiłował do końca«, oddając życie za drugich”. J. Hance, żołnierz Szarych Szeregów, napisał: „Został zamordowany wspaniały człowiek, o nieocenionych wartościach duchowych i humanistycznych. Był i jest wzorem do naśladowania. Wskazał nam, jak należy żyć, aby być w zgodzie z samym sobą, wobec własnego sumienia i innych ludzi. Pamięć o kpt. ks. »Rudym« w naszych sercach nigdy nie zginie”.

Zwłoki jego ekshumowano 14 IV 1945 i pochowano w mogile zbiorowej przy ul. Solec, a 4 III 1946 przeniesiono je na cmentarz wojskowy na Powązkach. Podczas ekshumacji stwierdzono, że zwłoki zachowały się na tyle, że można było je rozpoznać. Były pochowane w sutannie, a w jej kieszeni znajdował się brewiarz. Na szyi zmarłego znaleziono odciśnięte ślady pętli. Szczątki złożono w trumnie i przewieziono do kościoła Pallotynów na Pradze, a po nabożeństwie żałobnym na Powązki.

Został beatyfikowany 13 VI 1999 w Warszawie przez papieża Jana Pawła II wraz z ks. Józefem Jankowskim w gronie 108 Męczenników II Wojny Światowej. Relikwie bł. ks. Józefa Stanka zostały 24 XI 2000 przeniesione z cmentarza Powązkowskiego do dolnego kościoła Chrystusa Króla w Warszawie. Uroczystości tej przewodniczył Józef kard. Glemp, a w wydarzeniu brali udział przedstawiciele Kościoła i państwa, pallotyni i pallotynki oraz krewni błogosławionego.

Przedstawienia ikonograficzne błogosławionego ukazują kapłana ubranego w pallotyńską sutannę i fioletową stułę, z biało-czerwoną opaskę, której nie chciał zdjąć z ramienia. Męczennik ma bose stopy, gdyż zdarto mu przed powieszeniem buty. Prawą rękę podnosi w geście błogosławieństwa; na ścianie z prawej strony widoczny jest krzyż – symbol męczeństwa.


Warto dołączyć

Warto wiedzieć

Warto posłuchać

Warto wspomóc

Jak do nas trafić