DUCHOWOŚĆ SAC

RZYM: Pustelnik w mieście

2 kwietnia wspominaliśmy – mało znanego w „liturgicznych szeregach” Kościoła w Polsce – św. Franciszka z Paoli. Urodził się 27 marca 1416 r. w Paoli we Włoszech. Gdy miał 13 lat, odbył z rodzicami pielgrzymkę po najsławniejszych wówczas sanktuariach Włoch: Asyżu, Monte Cassino, Loreto, Spoleto i Rzymie. W Wiecznym Mieście pełen smutku patrzył na przepych duchowieństwa. Po powrocie do Paoli założył na obrzeżach miasta pustelnię i oddał się bardzo surowemu życiu. Powoli zaczęli do niego dołączać uczniowie i tak powstała nowa rodzina zakonna braci „najmniejszych” – „Minimitów” (Ordo Fratrum Minimorum) wzorująca się na doświadczeniach ojców pustyni. Ich zakonna dewiza brzmiała Charitas – przyjmując jako fundament dobroć Bożą oraz wynikające z niej dobro bliźniego. Franciszek zmarł we Francji 2 kwietnia 1507 roku. Tam też został pochowany. Do chwały świętych wyniósł go w roku 1519 papież Leon X. 

Wspominam o Franciszku z Paoli nie tylko dlatego, iż 8 listopada 1844 roku Vincenzo Pallotti składa na ręce ojca Francesco Itria profesję w Trzecim Zakonie Minimitów, po odbytym wcześniej rocznym nowicjacie, który rozpoczął się 8 listopada 1843 roku, ale przede wszystkim dlatego, iż św. Wincenty pragnął, by jego uczniowie „miłowali ustronie i samotność, a to celem wychowania ich na Pustelników w Mieście, tak aby wtedy, gdy wśród ludu zajęci będą pracami posługi kapłańskiej, duch ich nie utracił zatopienia w Bogu” (OOCC III, 128).

Don Vincenzo zapisał te słowa w 1846 r., a więc w dwa lata po odbytym nowicjacie u Minimitów, którzy starali się żyć jak pustelnicy w mieście. Jestem przekonany, że nawet jeśli jednorazowe użycie przez Pallottiego wyrażenia „Pustelnicy w Mieście” nie było w centrum uwagi naszego Założyciela, pustelnia i miasto, wyznaczają pola i środki dla apostolstwa powszechnego. Bowiem „mnich-pustelnik w mieście”, to nie tylko człowiek samotny, ale przede wszystkim ten, kto stał się „jedno” (gr. monos), całkowicie ukierunkowany na jedyny cel, którym jest Bóg. Duchowa pustynia, o którą zabiegał Pallotti to nade wszystko cisza, scalenie wewnętrzne, harmonia, pokój, ogołocenie i poczucie porządku. Wszystko to prowadziło go do wejścia w obecność Bożą. Pustynia uczyła go właściwej relacji z Bogiem, z sobą samym i z bliźnim. Nie obca mu też była walka z diabłem i pokusami. Potrafił zmierzyć się z różnymi trudnymi sytuacjami swojego życia, od których nie uciekał, lecz starał się je przetrwać w jedności z Bogiem.

Wspomnę w końcu, że jeden z „najdroższych przyjaciół” Pallottiego był właśnie minimitą: ojciec Bernardo Maria Clausi (1789-1849). „Przyjaźń tym silniejsza – zauważa siostra Jadwiga Stabińska, że wzbudzona przyciąganiem się przeciwieństw. Mocą skojarzenia występującego u południowców, ojciec Bernard był jednocześnie żywy i opieszały, natomiast Pallotti, pozornie spokojny, spalał się wewnętrzną ruchliwością” (J. Stabińska, Wincenty Pallotti, Pallottinum 1982, s.176). Kilka miesięcy przed śmiercią, ojciec Bernard spędza dziesięć dni u boku Pallottiego w SS. Salvatore in Onda. W przeddzień swego wyjazdu do Paoli mówi do Pallottiego: „Księże Wincenty, czas opuścić ten obrzydliwy świat! Ja odejdę za miesiąc, a ciebie zobaczę miesiąc później”. W rzeczy samej, śmierć Pallottiego, 22 stycznia 1850 roku, nastąpi w miesiąc i trzy dni po śmierci ojca Bernarda.

Ks. Stanisław Stawicki SAC


Warto dołączyć

Warto wiedzieć

Warto posłuchać

Warto wspomóc

Jak do nas trafić