DUCHOWOŚĆ SAC

RZYM: Zegar na Wielki Post

Kilkanaście dni temu opowiedziałem historię cudownie nabytego w 1847 roku zegara, który nadal stoi - zepsuty - w korytarzu prowadzącym do baru w Domu Generalnym Pallotynów w Rzymie (InfoSAC 1/03/2019 [07] "Zegar z Domu Generalnego"). Dziś, z racji na rozpoczęty tydzień temu Wielki Post, chcę opowiedzieć o innym zegarze, którego uruchomienie nie zależy od decyzji rektora czy ekonoma wspólnoty, ale od każdego z nas. Chodzi o „Zegar Męki Pańskiej”.
Kościół zdumiewa swym bogactwem nabożeństw związanych z opisami Męki Pańskiej. Przez wieki ugruntowało się wiele modlitw, pieśni, nowenn, koronek, litanii i innych nabożeństw do Najdroższej Krwi Pana Jezusa, do Jego Najświętszych Ran, do Jego Głowy, Oblicza czy Krzyża Świętego. Poczesne miejsce zajmują wśród nich nabożeństwo Drogi Krzyżowej i znane tylko w Polsce nabożeństwo Gorzkich Żali. Wszystko po to, aby współuczestniczyć w cierpieniach i śmierci naszego Odkupiciela.
Wśród tych wielkopostnych praktyk znajduje się jeszcze jedna, nieco mniej znana w polskim Kościele, a mianowicie „Zegar Męki Pańskiej”. Jest to nabożeństwo, które zachęca do przeżycia całej doby, towarzysząc Panu Jezusowi w ostatnich 24 godzinach Jego przebywania na Ziemi, w tej – chciałoby się rzec – decydującej dobie dla historii ludzkości. Nabożeństwo „Zegara Męki Pańskiej” rozważa się zasadniczo przez 24 godziny w Wielki Czwartek i Wielki Piątek, kiedy w sposób szczególny wspominamy Mękę Chrystusa, ale możemy je odprawiać również w całym Wielkim Poście, a także w każdym dowolnym dniu roku liturgicznego, kierując nasze oczy ku cierpiącemu Zbawicielowi. 
Na czym polega to nabożeństwo, którego pierwsze wersje odnajdujemy już w XIV stuleciu? Praktyka ta polega na przeżywaniu całego dnia w rytmie Męki Jezusa Chrystusa. Każdej godzinie przypisane jest konkretne wydarzenie opisane w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła. Rozważanie rozpoczyna się o godzinie 19.00 wieczorem, kiedy Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy umył nogi Apostołom, a kończy się o godzinie 18.00 dnia następnego złożeniem do grobu Jego ciała. Pomocne w rozważaniu mogą być cytaty z Pisma Świętego, teksty świętych, a także obrazy przedstawiające poszczególne sceny pasyjne, które znaleźć można chociażby pod następującymi linkami: 
http://www.rmpm.pl/index.php?page=zegar
http://www.bernardynki.diecezja.tarnow.pl/?p=5812
http://www.duchprawdy.com/luisa_piccarreta_24godziny_meki.h…
http://www.parafiaswgrzegorza.waw.pl/…/dodatki…/zegar-meki-1
Na przestrzeni wieków nabożeństwo to było praktykowane przez wielu świętych, w tym przez naszego Ojca Założyciela. Jednym z największych protagonistów tegoż nabożeństwa był niewątpliwie św. Paweł od Krzyża, założyciel Pasjonistów, z którymi Don Vincenzo był w bliskich kontaktach – zwłaszcza ze św. Wincentym Strambi, ale również: św. Józef Kalasancjusz, założyciel Pijarów, u których Pallotti pobierał nauki w szkole podstawowej oraz św. Alfons Maria de Liguori, założyciel Redemptorystów, którego Kościół beatyfikował w 1816, czyli dokładnie w roku, w którym Pallotti decyduje o włączeniu się w odprawianie tegoż nabożeństwa. „Proszę, by Pan, mój najdroższy Ojciec, raczył w mym sercu wycisnąć jak najgłębiej przebolesną Mękę mego Jezusa i boleści Najświętszej Maryi, mej ze wszech miar najukochańszej Matki – zapisuje w swoim duchowym notatniku Pallotti. W tym celu będę się starał posługiwać Zegarem Najsłodszego mego Jezusa. Wyodrębnię też zeń Zegar Boleści Najświętszej Maryi, rozważając każdej godziny to, co powinno się rozważać” (OOCC X, 12; WP II, 223). Czyniąc tak, Pallotti przygotowuje swoją własną wersję „Zegara Męki Pańskiej”, łącząc go z Boleściami Najświętszej Maryi Panny. Chce w ten sposób bardziej wniknąć nie tylko w Mękę Jezusa, ale i Współcierpienie Maryi (OOCC XI, 73-80; OOCC II, 331-337; OOCC VII, 309-319; WP II, 223/225).
Nie jest nam znana dokładna data powstania tego tekstu, ale prawdopodobnie po roku 1839, gdyż Don Vincenzo włącza owe nabożeństwo do praktyk Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego, zachęcając doń zarówno osoby świeckie, konsekrowane, kleryków i kapłanów. Specjalność tego Zegara polega na tym, iż Pallotti zestawia poszczególne wydarzenia z Męki Jezusa z czynnościami i gestami kapłana podczas sprawowanej Mszy św. W ten sposób pragnie zachęcić wiernych do głębszego uczestnictwa we Mszy św., sprawowanej wtedy według rytu Trydenckiego. Tak pojęty Zegar to po prostu bardzo detaliczne rozważanie przebiegu Męki Jezusa (wersja Pallottiego liczy aż 38 scen), „nie tracąc nigdy z pola widzenia Najświętszej Maryi Panny, która uczestniczyła w cierpieniach swego Syna tak dalece, że zasłużyła na miano Królowej Męczenników” (WP II, 223). Dlatego – wedle wskazań Pallottiego - pomiędzy rozważaniami różnych momentów i wydarzeń Męki Jezusa i boleści Maryi powinno się z wielkim uczuciem wzywać: „Jezu mój, miłosierdzia! Boleściwa Maryjo, miłosierdzia!” (WP II, 223).
To, co również uderza w wersji Zegara Pallottiego, to jego iście apostolski charakter. Św. Wincenty nie zatrzymuje się bowiem na „złożeniu Jezusa do grobu”. Nakazuje wskazówkom zegara nadal się obracać! Proponuje rozważania wokół Zmartwychwstania Jezusa; Jego ukazanie się Matce i Apostołom; spotkania Zmartwychwstałego z uczniami, które miały miejsce w ciągu 40 kolejnych dni po z martwych powstaniu; Wniebowstąpienie; Zesłanie Ducha Świętego oraz rozesłanie Apostołów na krańce świata, by głosili Ewangelię. 
I tu wychodzi cały Don Vincenzo: „mistyk apostolski” lub kto woli: „apostoł mistyczny”! Osobiście zawsze pachniało mi „herezją” dzielenie Pallottiego na mistyka i apostoła. On był (i jest) po prostu „dwa w jednym”. Nie da się bowiem oddzielić jego mistycznej drogi od jej apostolskiego charakteru. Inaczej mówiąc, dzielić Pallottiego na mistyka i apostoła, to tak jak oddzielić antropologię od teologii; Boga od człowieka i odwrotnie! Pallotti był bowiem bardzo mocno osadzony w czasie, w historii, tj. w rzeczywistości. Jako „cierpiący pielgrzym, którego trawi najgorętsze pragnienie dojścia” (WP I, 204), był niewątpliwie zwróconym ku przyszłości, ale na łonie teraźniejszości doświadczanej i przeżywanej jako miejsce zadziwiającego oczekiwania, które przekształca każdego mistyka w twórczego i czujnego apostoła. Był mistycznym apostołem, który troszczył się o to, by udzielać „Udzielającego się”. Tak sam o tym pisał: „Boże mój, Miłosierdzie moje nieskończone, wieczne, niepojęte, jesteś nieskończenie Udzielającym się, w każdej najmniejszej chwili, od całej wieczności i po całą wieczność, ponieważ jesteś Dobrocią nieskończoną i pragniesz udzielać się nieskończenie” (OOCC X, 363).

I jeszcze jedno.
W „Liber Mortuorum” autorstwa ks. Stanisława Tylusa SAC, znalazłem notatkę o siostrze Luminacie Autrieb (1929–2009), polskiej pallotynce pochodzącej z Torunia, która w latach 70-tych pracowała w biurze prasowym Sekretariatu Episkopatu Polski w Warszawie, a następnie, przez 15 lat, w biurze Kurii Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Czytam tam: „Pomimo słabnącego zdrowia zawsze pamiętała o ulubionym nabożeństwie św. Wincentego Pallottiego – o Zegarze Męki Pańskiej – i zapraszała nas do wspólnej modlitwy. Widziałyśmy, że Chrystus Cierpiący był przez siostrę szczególnie umiłowany. Ostatnie miesiące choroby, którą przyjęła z charakterystyczną dla siebie wiarą i cierpliwością ukazały piękno i autentyzm tej miłości” (Siostry Pallotynki).

Ks. Stanisław Stawicki SAC


Warto dołączyć

Warto wiedzieć

Warto posłuchać

Warto wspomóc

Jak do nas trafić