Prowincja Chrystusa Króla

Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego - Warszawa
Okruchy pallotyńskiej historii (2)

175 lat od obłóczyn pierwszego Polaka

„Skorodyński, unita, któremu do Marsylii przysłał pieniądze na drogę ks. Aleksander [Jełowiecki], przybył tu. Gospodyni przerobiła go zaraz na łacinnika, odradziła mu iść do nas, umieściła go w Zgromadzeniu ks. Pallotty i tam na spółke z ks. Ledóchowskim płacą za niego. Widziałem go, zdaje się dobry chłopiec, trochę zanadto wymowny”. Tak w liście do Współbraci Zmartwychwstańców w Paryżu pisał 4 sierpnia 1850 roku, z Rzymu, rektor ich tamtejszego kościoła, Ojciec Józef Hube CR[1]. Tym ‘dobrym chłopcem’ był Stefan Skorodyński, pierwszy Polak wśród Pallotynów, obłóczony 175 lat temu, 1 grudnia 1850, w Rzymie, u groby Założyciela.

Urodził się w miejscowości Chmeľová daw. Komlos (dzisiejsza Słowacja). Jego chrzest odbył się, 20 maja 1829 roku (nr aktu 16). Ojciec, także Stefan, był greko-katolickim proboszczem w Chmeľová (diecezja Prešov), matka nazywała się Julianna z.d. Kamińska[2]. Już w wieku 4 lat, po przedwczesnej śmierci ojca (w 40 roku życia), przeniósł się z matką do miejscowości Kis Lipnik (dziś Maly Lipnik).

W młodości służył przez pewien czas jako urzędnik finansowy[3]. Pomimo ubóstwa rodziny, poświęcił się pomaganiu ubogim. Następnie zaciągnął się do wojska węgierskiego, któremu – w czasie rewolucji przeciwko Cesarstwu Habsburgów w 1848 roku -, przewodził książę Kosuth. Skutkowało to w 1849 roku karą wygnania i jego wyjazdem, wraz z kilkoma towarzyszami, do Francji. Następnie udał się do Włoch, docierając do Rzymu. Tutaj, w okresie Republiki Rzymskiej, odbył służbę wojskową pod dowództwem Garibaldiego. Bił się także w Wenecji, a na koniec trafił do Neapolu, gdzie został zatrzymany i uwięziony.

Po smutnych przeżyciach w więzieniu, w tym atakach gorączki, które przeżywał przez trzy miesiące, został uwolniony przez pewnego Polaka nazwiskiem Popielski. Chciał wyjechać do ojczyzny i dlatego udał się do Marsylii. Tam ponownie zachorował i był zmuszony udać się do szpitala publicznego. Z tego stanu wybawił go inny dobroczyńca, zabierając go do własnego domu i opiekując się nim. W tych okolicznościach, wspominając swoją chrześcijańską młodość i świadomy doświadczeń żołnierskich, zrozumiał swój błąd i podjął stanowczą decyzję o zmianie życia.

Z pomocą tego dobroczyńcy, z listem zaadresowanym do Matki Makryny Mieczysławskiej, przybył do Rzymu. Dokładną datę jego przyjazdu do Wiecznego Miasta można wywnioskować z jego tymczasowego zezwolenia na pobyt, wydanego mu przez Policję: „Panu Stefanowi Skorodyńskiemu, pochodzącemu z Polski, udziela się niniejszym pozwolenia na pobyt w Rzymie przez dziesięć dni, po czym musi on zgłosić się do wspomnianej Dyrekcji Generalnej. Rzym, 18 lipca 1850 r”. Przyjąć zatem należy, że przybył tam dzień wcześniej.

Zachęcony przez wspomnianą ‘Gospodynię’, tj. Matkę Makrynę, postanowił wstąpić do Pallotynów. W towarzystwie przyszłego kardynała Mieczysława Ledóchowskiego, udał się (po zaledwie pięciu dniach od przybycia) do kościoła Najświętszego Zbawiciela na Fali, gdzie został przyjęty przez mistrza nowicjuszy, ks. Carlo Orlandiego. Nowicjat rozpoczął oficjalnie, z polecenia ks. Francesco Vaccariego, Rektora Generalnego, 25 lipca, w święto św. Jakuba Apostoła. Przyjmując habit Kongregacji pallotyńskiej przeszedł również na obrządek łaciński. Z powodu pogarszającej się choroby, pierwszą konsekrację złożył dopiero 2 lutego 1853 roku, a powtórzył ją 8 września 1856 roku.

Od początku 1853 roku był katechistą dla dzieci w kościele Santa Lucia del Gonfalone. Po nowicjacie rozpoczął również studia w Kolegium Rzymskim (1855-1856). W trakcie studiów, 1 kwietnia 1855 r., po odpowiednim egzaminie i przedstawienu przez przełożonych, otrzymał tonsurę – przez posługę namiestnika Rzymu, arcybiskupa Antonio Ligi-Bussi OFM Conv., być może w jego prywatnej kaplicy. Ostiariuszem i lektorem został zaś 7 kwietnia 1855 roku w Santa Maria Maggiore; a egzorcystą i akolitą 2 czerwca tego samego roku w Bazylice na Lateranie. W obu przypadkach otrzymał mniejsze święcenia od kardynała Naro Costantiniego[4].

W tych latach niemal nieustannie chorował na ‘skrofuły’, czyli przewlekłą gruźlicę węzłów chłonnych w lewym ramieniu. W rezultacie zmarł, wyspowiadawszy się uprzednio kilka razy, przyjąwszy wiatyk i otrzymawszy namaszczenie chorych, o trzeciej przed południem, 5 lutego 1856 roku. Został pochowany w kościele Najświętszego Zbawiciela na Fali[5], gdzie spoczywa do dzisiaj – pod podłogą, którą podwyższono w czasie późniejszego remontu. W „Księdze zmarłych” zaznaczono jego szczególną skromność, oddanie, posłuszeństwo, gorliwość w przestrzeganiu zasad i wzorową cierpliwość, zwłaszcza w czasie ciężkiej choroby i jego ostatniej agonii[6].

[1] Archivio della Congregazione dei Resurrezionisti di Roma (ACRR), Pars II, Sodales, H, Hube Joseph CR, pater, 15798.
[2] Wiadomości te wydobył z zasobów internetu ks. Krzysztof Pietrzyk SAC.
[3] Por. Moccia Francesco, “Stephanus Szkordinszky. Clericus pallottinus”, in Acta SAC 3 (1957) str. 486-491.
[4] Por. Jujeczka Stanisław, Klerycy z ziem polskich, litewskich i pruskich święceni w Rzymie (XVI – pocz. XX w.), Wrocław, Uniwersytet Wrocławski, 2018, str. 9-16.
[5] Por. “Liber defunctorum Societatis Apostolatus Catholici 1847-1909”, in Acta SAC 3 (1957) 9, str. 498.
[6] Por. Hettenkofer Johannes, Historia Piae Societatis Missionum (1835-1935), Romae, Ad SS. Salvatore in Unda, 1935, str. 159.