Prowincja Chrystusa Króla

Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego - Warszawa
Okruchy pallotyńskiej historii (3)

Wysłuchana prośba

„Wnet po śmierci, gdy sława jego świętości zaczęła się szerzyć wśród ludzi coraz bardziej, wszczęto starania o przyznanie mu czci Błogosławionych. Słowa te, zapisane w dekrecie apostolskim przyznającyn Błogosławionemu Wincentemu Pallottiemu cześć należną Świętym, podpisał u grobu Św. Piotra, Św. Jan XXIII, dnia 20 stycznia, roku pańskiego 1963[1].

Stwierdzenie to odnosi się zaś do prośby, którą – 175 lat temu – ks. Francesco Maria Vaccari skierował do Wikariusza Rzymu Kard. Costantino Patrizi Naro (+1876), już 18 grudnia 1850 roku, niecałe 11 miesięcy po śmierci Założyciela. Wnioskował w niej o rozpoczęcie procesu informacyjnego do beatyfikacji i kanonizacji Vincenzo Pallottiego i ustanawiał dwóch postulatorów: kapłana Pia Societatis (dziś ZAK) – Efisio Marghinottiego[2] i kapłana Congregationis (dziś SAC) – Carlo Maria Orlandiego[3].

Tak szybka prośba związana była z sławą świętości, jaka towarzyszyła don Vincenzo tak za życia, jak i po śmierci. Można zatem było wnioskować, że proces informacyjny nie potrwa długo. I faktycznie, po fazie wstępnej, rozpoczął się on już 18 lutego 1852. Potrwał jednak ponad 8 lat (do 2 października 1860) i w konsekwencji 454 sesji przesłuchań świadków, wydał owoc w postaci copia pubblica na którą złożyło się 2.271 stron[4].

A był to dopiero początek długiej drogi. Wiele przeszkód trzeba było pokonać: tak natury prawnej i procesowej – w postaci skomplikowanych i zmieniający się reguł rządzących najpierw beatyfikacją a potem kanonizacją czy też wątpliwości teologicznych[5], jak i natury historycznej – w postaci zmiany nazwy dzieła Pallottiego, upadku Państwa Kościelnego, zmieniających się Papieży, a w końcu także i dwóch wojen światowych. A jednak okazało się, że nie mylił się lud rzymski, gdy na wieść o śmierci Pallottiego przekazywał sobie z ust do ust: ‘è morto il santo’, 'umarł święty’[6].

Przyczyniły się zaś do tego nie tylko faktycznie przykładne życie, wielość i wielorakość podejmowanych dzieł, niezwykłość znaków dokonanych już za życia, heroiczność cnót czy brak błędów doktrynalnych w pismach, ale także (a może i przede wszystkim) potwierdzenia nadnaturalne, czyli cuda – dokonane przez pośrednictwo don Vincenzo. Spośród wielu znaków, potwierdzonych przez licznych świadków[7], wybrano dwa, które przedstawiono na etapie procesu beatyfikacyjnego i kolejne dwa – do kanonizacji. Faktycznie bowiem, Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku przewidywał taką właśnie ich liczbę (kanony 2117 i 2138).

Pierwsze uzdrowienie, wzięte pod uwagę przy beatyfikacji Założyciela, dotyczyło dziewięcioletniego Alessandro Lutri, który w 1898 r. spadł z osiemnastu metrów (z III piętra) i doznał złamania podstawy czaszki i wstrząsu mózgu. Mimo wysiłków lekarzy szpitala Santo Spirito nie następowała absolutnie żadna poprawa i pozostawał on nieprzytomny. Wówczas, za czyjąś radą, matka jego włożyła mu obrazek Wincentego pod poduszkę i wzywała jego wstawiennictwa. Trzeciego dnia, obudziwszy się zupełnie zdrowy, Alessandro opowiedział, że widział przy swoim łóżku kapłana, który pobłogosławił go wizerunkiem Matki Bożej. Rozpoznał go na obrazku, który wydostano spod jego poduszki.

Również drugi potwierdzony cud dotyczył natychmiastowego i całkowitego wyleczenia. Tym razem była to Margherita Sandner z Nabburg w Bawarii. Chora od siedemnastu lat na stwardnienie rozsiane, i właściwie całkowicie sparaliżowana, w 1947 roku odprawiała nowenny do Pallottiego, patrząc na obrazek zawierający jego relikwie. „Wstań, możesz chodzić” – taki nakaz usłyszała podczas trzeciej nowenny. Spróbowała… była uzdrowiona. Tak ona, jak i Alessandro, wzięli udział w uroczystościach beatyfikacyjnych w 1950 roku. Mijało dokładnie 100 lat od śmierci Wincentego i niespełna wiek od prośby, którą skierował Francesco Maria Vaccari[8].

Nadmienić należy, że cytowany już kanon 2138 KPK z 1917, podkreślał, że cuda wymagane do kanonizacji mają zaistnieć ‘post formalem beatificationem’, dlatego też Jan XXIII, 6 kwietnia 1962, zatwierdził takie nadprzyrodzone i nadzwyczajne zdarzenia, które zadziały się właśnie już po 22 stycznia 1950 roku[9].
Wśród pallotynów powszechnie znanym jest pierwszy z nich, tj. cudowne uzdrowienie ówczesnego Generała Stowarzyszenia, ks. Wojciecha Turowskiego, który – chory już od około 10 lat – wkrótce po beatyfikacji Pallottiego podpadł w ostrą anemię, co osłabiło serce i wątrobę. Dodatkowo,19 grudnia tegoż roku (dokładnie 75 lat temu), został on poddany operacji usunięcia dużego kamienia z woreczka żółciowego. Stan pooperacyjny – z poważnego – po dwóch dniach, stał się krytyczny: do osłabienia serca doszło ogólne zatrucie, dlatego też – w niebezpieczeństwie śmierci i wobec braku reakcji na lekarstwa – otrzymał on sakrament chorych. Wieczorem 23 grudnia, w obliczu nadciągającej agonii, złożono na jego piersiach relikwie Błogosławionego Założyciela i kontynuowano nowennę (rozpoczętą 16 XII) o uzdrowienie. Już po krótkim czasie, około 21.30 odzyskał on kolory na twarzy i oprzytomniał. Stan poprawiał się tak szybko, że już o 2.15 w nocy sam chory poinformował lekarzy, że czuł się całkiem dobrze – był to 9 dzień nowenny. Pozostał w Klinice Santo Spirito, tylko po to, aby zabliźniła się rana pooperacyjna[10].

Mniej rozpowszechniona jest natomiast wiedza o drugim cudzie. Było nim uzdrowienie, którego doznał Angelo Balzarani, mieszkaniec Roccasecca dei Volsci w prowincji Latina. 31 stycznia 1951 roku na jego szyi pojawił się wrzód a w konsekwencji – w krótkim czasie – także gorączka i opuchlizna, która objęła także pierś. Diagnoza nie pozostawiała nadziei: złośliwy czyrak i ogólne zakażenie krwi. Już 2 lutego wydawało się, że śmierć była kwestią godzin. W tej sytuacji, żona przyłożyła bezpośrednio do chorego miejsca obrazek z relikwiami nowego Błogosławionego – który podarowała jej siostry pallotynka Cherubina Liberatori – wpierw podawszy go choremu do ucałowania, i następnie wspólnie się modlili. Już po południu nastąpiła tak znaczna poprawa, że Angelo polecił usunąć opatrunek: po kroście pozostał tylko strup wytworzony kauteryzacją. Jak sam zeznał, już wieczorem poprosił o posiłek, który zjadł ze smakiem. Następnie przespał całą noc, a po kilku dniach wrócił do codziennej pracy na roli[11].

Droga do kanonizacji błogosławionego kapłana rzymskiego, Vincenzo Pallotti, została otwarta na oścież a prośba jego synów duchowych została wysłuchana…

ks. mgr lic. Piotr Bełczowski SAC – Pallotyński Instytut Historyczny

/foto: fragment listu C.M. Vaccari – źródło: Istituto di Pallotti Roma/.

[1] Wincenty Pallotti, Wybór pism, I, Warszawa-Poznań, Pallottinum, 1978, str. 27. Tekst łaciński w: Acta Societatis Apostolatus Catholici, V, 7 (1963) str. 353-363. Z języka łacińskiego przetłumaczył ks. Tomasz Bielski SAC.
[2] Zobacz: OCL II, str. 320-321.
[3] Por. Hettenkofer Johannes, Historia Piae Societatis Missionum (1835-1935), Romae, Ad SS. Salvatore in Unda, 1935, str. 137.
[4] Por. Todisco Francesco (red.), San Vincenzo Pallotti profeta della spiritualità di comunione, Roma, Società dell’Apostolato Cattolico, 2004, str. 743-744.
[5] Por. Tamże, str. 745-752.
[6] Por. Frank Josef, Wincenty Pallotti. Założyciel dzieła Apostolstwa Katolickiego, II, Poznań, Pallottinum, 2014, str. 615.
[7] Por. Tamże, str. 620-624.
[8] Por. Todisco, dz. cyt., str. 756; Frank, dz. cyt., str. 618.
[9] Por. Acta SAC V, str. 214.
[10] Por. Amoroso Francesco, San Vincenzo Pallotti Romano, Roma, Postulazione Generale SAC, 1962, str. 482.
[11] Por. Acta SAC V, str. 219.